Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Nie 0:37, 15 Lip 2012 Temat postu: Moja Toskania |
|
|
Postanowiłam zrobić w tym roku "fotoreportaż" - pamiętnik z wakacyjnej podróży do Włoch. A że udało mi się namówić mojego ślubnego na zwiedzanie Toskanii, więc jak najbardziej tu pasuje, bo planuję zaciągnąć go do Montepulciano, gdzie nagrywano "New Moon" i do Volterry Od wczoraj, czyli od piątku - 13 lipca - od 4 rano jesteśmy "w trasie". Jakoś nie wpadłam na to, żeby robić zdjęcia z polskiej części podróży , ale trudno. Jak będziemy wracać, to muszę pamiętać i uwiecznić też coś z naszej pięknej Polski. Pierwszym etapem podróży był Czeski Krumlov - niewielkie średniowieczne miasteczko, które zostało w całości wpisane na światową listę zabytków UNESCO.
<<< zamek w Czeskim Krumlowie
<<< na dziedzińcu zamku spotkaliśmy tajemniczą czarna damę.
<<< dama usiłowała usiąść na fontannie, ale jej sukienka nie pozwoliła
<<< Krumlov z okien pensjonatu, w którym nocowaliśmy
W sobotę rano - około 7:00 ruszamy dalej. Przed nami ponad 950 kilometrów do pokonania.
<<< opuszczamy Czechy
<<< w Austrii paskudne chmury
<<< w Niemczech cały czas leje
<<< we Włoszech +35 stopni i słońce
Po staniu ponad dwie godziny w korku na autostradzie we Włoszech i po kilku postojach na kawkę docieramy do Lucci akurat , żeby coś zjeść, wrzucić zdjęcia i iść spać. Jestem padnięta. Nie mam siły na "Czastkę pomarańczy" Zajmę się nią jutro.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez inharda dnia Nie 0:37, 15 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Pon 23:28, 16 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
"Cząstkę pomarańczy" odłożyłam na potem. Jakoś nie chce mi się zabrać za korektę i odkładam to na potem. Całe dni spędzamy albo w samochodzie przemieszczając się samochodem z miasta do miasta, albo chodzimy po pięknych toskańskich miasteczkach. Wczoraj cały dzień poświęciliśmy na Lukkę (Lucca). Miasto stare, piękne, ma swój urok i klimat, ale ja już wybiegałam myślami do poniedziałku czyli do dzisiaj i naszej wycieczki do Volterry Zaraz wrócę i napiszę wiecej
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Wto 0:52, 17 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
Lukka jest na pewno warta zobaczenia. Stare miasto z mnóstwem placów i mnóstwem turystów. Oczywiście spotkaliśmy Polaków, bo jakże by inaczej. jesteśmy wszędzie Cały dzień na Lukkę i - jak to w niedzielę - problem, żeby coś zjeść. mało, że niedziela, ale jeszcze wtedy kiedy my zrobiliśmy się głodni - oni mieli sjestę. Wszystkie restauracje zamknięte. Wszystkie pizzerie zamknięte. Do 18:00 niektóre nawet do 19:00. Czyli trzeba było czekać. Nie wiem, czy dlatego, że zgłodnieliśmy, ale pizza była bardzo dobra, więc chociaż to nam wynagrodziło dwugodzinne czekanie i kolejny spacer po starym mieście. Na szczęście kawiarenki były czynne. Nie wszystkie, ale kawę mogliśmy wypić.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Wto 1:53, 17 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
Lukka (Lucca) była w niedzielę. Ja jednak czekałam na poniedziałek i na wyjazd do Volterry Ruszyliśmy rano, bo planowaliśmy jeszcze zatrzymać się na chwilę nad morzem.
<<< ruszyliśmy
Przy okazji - po drodze wyskoczyliśmy do LA California A co mi tam, skoro było tak blisko Ale Taylora nie spotkałam. Widocznie nie było go akurat w LA
Mijaliśmy takie cuda
I chociaż Morze Liguryjskie jest piękne, mnie jednak ciągnęło w głąb lądu Droga do Volterry jest dokładnie taka, jak opisała ją Stephanie Meyer. Wąska i kręta. Zakręty pod kątem ostrym były takie, że miałam wrażenie, że zamiast jechać do przodu - wracamy. Miasto położone jest , jak większość w tym rejonie na wzgórzach i widać je już z daleka. Kiedy się do niego jedzie, okazuje się, że droga jest znacznie dłuższa, niż się wydawało. Właśnie przez te niekończące się zakręty. Powoli pięliśmy się w górę, a miasto zbliżało się do nas coraz bardziej
Wreszcie tablica z napisem Volterra HURAAAAA!!!!
Kiedy wysiedliśmy z samochodu, pierwsze co usłyszeliśmy, to dwie dziewczyny rozmawiające po polsku dalej okazało się, że Polaków jest tam wielu. A w restauracji miła kelnerka powitała nas słowami - "O, Polacy, będzie się prościej dogadać". Pani Ania - Polka od lat mieszkająca we Włoszech.
<<< Rynek w Volterrze
<<< wieża zegarowa
<<< wieża zegarowa
<<< hmmm... czy to tu w podziemiach mieszkaj Volturi ???
Miasto robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza na tych, którzy czytali Sagę i wiedzą, z czym się Volterra kojarzy.
Jutro - a właściwie już dziś, bo to już sporo po północy - jedziemy do Florencji. Fajnie. Ale fajniej będzie, kiedy pojedziemy do Montepulciano - to tam nagrywano sceny z "New Moon". Nie mogę się doczekać Teraz idę spać, żeby jutro nie mieć oczu jak kret
Jak tylko ochłonę, wezmę się za korektę "Cząstki..." i wrzucę, obiecuję , a teraz - DOBRANOC
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Wto 23:39, 17 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
Dziś była Florencja. Cały dzień we Florencji. Miasto piękne - to na pewno, ale tak zatłoczone, że miejscami nie było możliwości oddychać swobodnie. Bardzo dużo cudzoziemców, zwłaszcza turystów z Japonii. Ale i tutaj dzisiaj też mijaliśmy Polaków. Jakaś zniecierpliwiona mamusia usiłowała "wpłynąć" na synka mówiąc mniej więcej : "Kuźwa, ile razy mam ci powtarzać?!" Cóż, raczej trudno o pomyłkę. To byli Polacy
A wracając do Florencji - chodzenie w upale 35 stopni Celsjusza, w tłumie ludzi i w słońcu, bo tam gdzie cień to było jeszcze tłoczniej - mnie męczyło. Ale dzielnie maszerowałam, bo spacerować było trudno, jak się żar lał z nieba. Poza tym Florencja jest cholernie drogim miastem. Zwykła kawa latte i lody kosztują tu pięciokrotnie drożej, niż na przykład wczoraj w Volterrze, czy w jakimkolwiek innym miejscu, gdzie byliśmy wcześniej.
<<< to COŚ co pokazują strzałki , to kiedyś były trawniki :angry:
<<< wieże zegarowe wszędzie są bardzo podobne do siebie
To tyle Florencja. Jutro - jeśli plany nie ulegną zmianie chcemy jechać do Montepulciano Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Czw 2:11, 19 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
Do Montepulciano wyruszyliśmy rano. To znaczy w wakacyjne rano, czyli tak około 11:00. Z Florencji wróciliśmy późno i zmęczeni, więc postanowiliśmy spać do oporu. Wyłączyłam budzik w telefonie i spaliśmy prawie do dziewiątej. Zanim się zebraliśmy, obowiązkowa kawa i jakieś śniadanie, zrobiła się prawie jedenasta Jechać o tej porze to duże wyzwanie Bez klimatyzacji się nie da, bo za oknem +35 stopni. Albo klima albo kabriolet, a że tego drugiego nie mamy, włączyliśmy klimę i Hołowczyca, który nas poprowadził do celu.
Montepulciano - jak większość toskańskich miast - leży na wzgórzach. Już z daleka widać potężne mury i muszę przyznać, że spośród tych miast, które mijaliśmy - Montepulciano robi największe wrażenie. Jest monumentalne i naprawdę tajemnicze. Znacznie bardziej niż prawdziwa Volterra. Chyba dlatego wybrali właśnie Montepulciano do nagrywania Sagi.
<<< jakoś w kadr mi weszła linia wysokiego napięcia, ale tak to jest jak się robi zdjęcia podczas jazdy
Droga cały czas pnie się do góry i jest bardzo kręta, ale znacznie szersza i wygodniejsza, niż do Volterry.
<<< nareszcie wjeżdżamy do miasta
i bardzo długą, wąską i ciemną ulicą dochodzimy do Piazza Grande - miejsca, gdzie nagrywano sceny do "New Moon".
Tam, gdzie w filmie była fontanna, zbudowana zresztą tylko na potrzeby filmu, bo ani w Volterrze, ani w Montepulciano nie ma na rynku fontanny, dziś stoją krzesła. Na prowizorycznej scenie, postawionej obok wiezy zegarowej odbywają się latem koncerty i różnego rodzaju występy artystyczne.
Wieża zegarowa - znana z filmu - podobna jest do tej w Volterrze.
<<< w tych drzwiach, tyle że otwartych - stał Edward a z tamtej strony biegła Bella
Tuż obok wieży zegarowej jest restauracja i jedynym śladem po "New Moon" jest tu restauracyjne menu i cała masa turystów - głównie dziewczyn
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Czw 21:52, 19 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
Z Lukki do Pizy jest niedaleko, więc nie musimy się spieszyć i wyruszamy dopiero około południa. Mamy w planach jeszcze krótki wypad nad morze do Tirrenii, niewielkiego miasta z wielkimi plażami, bo to już bliziutko. Na plażę najlepiej we Włoszech iść tak około 14-15. Po pierwsze jest wtedy w miarę pusto - jeśli się nie lubi tłoków - bo Włosi i duża część turystów w czasie sjesty schodzi z plaży, a po drugie słońce jest już na tyle znośne, że można się opalać jak ktoś lubi. Woda za to jest cudnie ciepła, jeśli woli się kąpiele.
<<<< Tam gdzie się da, wybieramy lokalne drogi zamiast autostrad. Widoki są przepiękne, a nam się nie spieszy, więc warto czasem nawet nadrobić drogi , żeby zobaczyć coś ładnego, jak chociażby ta droga.
<<< Tak się pieszyłam, żeby zrobić zdjęcie, że nawet nie zauważyłam, ze na pierwszym planie mam ... śmietnik
Turystów pełno i niemal wszyscy usiłowali "podpierać" wieżę. Co kawałek ktoś pozował do zdjęcia z wyciągniętymi rękami, a dowcipnisie podbiegali i przybijali piątkę
<<< trochę artystycznie
Jutro opuszczamy Toskanię i ruszamy bardziej na południe do Kampanii, gdzie leży urocze miasteczko Mondragone.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez inharda dnia Czw 21:55, 19 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
inharda
Administrator
Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 1438
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Torunia, Toruń i wszędzie gdzie bywam...
|
Wysłany: Pią 11:34, 27 Lip 2012 Temat postu: |
|
|
Uffff ... już jesteśmy w domu. Przez ostatnie dni nie miałam dostępu do internetu, więc nie miałam możliwości na bieżąco wrzucać zdjęć. Jak planowaliśmy, kolejnym punktem naszej podróży po Włoszech było Mondragone.
Mondragone to nieduże miasto leżące nad Morzem Tyrreńskim. Morze jest tak blisko, że ma się wrażenie, że plaża znajduje się w centrum miasta. Główna ulica Mondragone kończy się właśnie plażą.
<<< palmy i oleandry
<<< a koło plaży jeszcze inne kwiatki
Roślinność tu jest dosłownie afrykańska. Wzdłuż ulic palmy i kwitnące oleandry, a na poboczach dróg wysokie na trzy metry trzciny i trawy. Gorąco dawało się naprawdę we znaki. Upał +38 stopni, potworne gorąco niemal od świtu do nocy, a najgorzej w samo południe. Temperatura prawie 40 stopni, więc akurat tu nie dziwiło mnie, że około południa miasto pustoszało, niemal zamierało. Sklepy pozamykane, kawiarnie, restauracje, lodziarnie - wszystko zamknięte. Jeśli na ulicy ktoś się pojawiał, to można było być pewnym, że to turysta i nie Włoch, bo Włosi o tej porze po prostu - śpią, odpoczywają, chowają się przed upałem. Miasto znów ożywa około 17:00 - 18:00. I życie trwa do późnej nocy. Nawet malutkie dzieci wtedy nie śpią, a rodzice zabierają je wszędzie ze sobą. Tam nikogo nie dziwi widok matki z maleńkim dzieckiem na ulicy około północy.
Na podwórzu naszych przyjaciół w Mondragone, w cieniu, rośnie sobie drzewko cytrynowe, a na nim żółciutkie cytrynki Po drugiej stronie rośnie drzewko mandarynkowe, ale jak byliśmy, to wyglądało dość smętnie, bo mandarynki się skończyły, a liście przywiędły, więc nie zrobiłam mu zdjęcia
Najdziwniejsze było to, że w noc przed naszym wyjazdem nad Mondragone przeszła wielka burza - co jest tu rzadkością, a w dzień wyjazdu padał deszcz i zrobiło się nieco chłodniej. Deszcz tam o tej porze to naprawdę coś niespotykanego.
Nasz pobyt w Mondragone to było po prostu jedno wielkie lenistwo. Plaża, morze, pizza, wieczorem wypad na miasto spanko
Wracaliśmy w deszczu, ale im dalej od Mondragone, tym pogoda była ładniejsza. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na krótki odpoczynek w Niemczech - nic ciekawego. I dalej w drogę. A w Polsce zdjęć już i tak nie robiłam, bo jechaliśmy późnym wieczorem
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez inharda dnia Pią 11:43, 27 Lip 2012, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|